
Gdyby tylko na studiach uczyli jak pracować, gdyby na mojej uczelni wykładowcy mówili o tym, że zarządzanie przez cele, to podstawa, gdyby tylko nie mówili o tym, w teorii, a pokazywali w praktyce, to... moja praca byłaby od pierwszego dnia łatwiejsza.
Obieram jakiś cel, skupiam się na nim i nagle... przychodzą mi pomysły, jak go zrealizować, nawet jeżeli wydaje się nie do zrealizowania. Cel powoduje, że myślisz o krokach, jak go osiągnąć. Kroki widoczne, to już myślenie o ludziach, którzy mogą Ci w tym pomóc, w kategoriach kompetencji (postępowań ludzi w danych sytuacjach).
Formuła sukcesu cel->zadania->kompetencje. To przede wszystkim, cała reszta (teoria na studiach) powinna być podporządkowana pod to. I być może jest, wzorcowe zachowanie młodego człowieka:
cel (dobrze płatna praca)
zadania (najlepsze oceny na roku, czyli specjalizacja w uczeniu się teorii, niestety tak jest w większości przypadków).
kompetencje (umiejętność wkuwania, podlizywania się wykładowcom/nauczycielom, czyli specjalizacja w wykorzystaniu wiedzy przed wykładowcą, niestety często nic więcej).
A na Zachodzie mają inaczej... jednak Zachód to teraz, wielkimi krokami zbliżając się, My Polacy, przez globalizację. Czyli zarządzanie przez cele, będzie coraz popularniejsze, za chwilę?
Cele i pełen spokój, bo gdy masz je określone, odkreślasz sobie, co zrobiłeś, i do realizacji The Bigger Picture, już coraz bliżej.
